Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 
About Me Member Deviously Deviant RighteousSuicide18/Female/Poland Recent Activity Deviant for 2 Years
Needs Premium Membership
Statistics 28 Deviations
790 Comments
2,780 Pageviews

Lucifer

Tue Sep 15, 2009, 1:10 PM
Płock.
Bardzo zacne miasteczko. Mimo, że liczba ludności (jak podaje wiarygodne źródło, czyli wikipedia) różni się drastycznie od liczby żyjących istot w moim mieście, to jednak nie zaliczyłabym go do wielkomiejskiego. Ale co ja tam mogę wiedzieć. Byłam tylko w jednym miejscu, które do złudzenia przypominało krakowski stary rynek, gdzie pizze serwuje się w prawie każdym miejscu po niebotycznych cenach, nie na kieszeń zwykłego śmiertelnika. Kiedy zaś po trudach szukania odpowiedniego miejsca, z odpowiednią ilością wolnych siedzeń i ceną pasująca na kieszeń studenta, nowo poznani znajomi cali szczęśliwi postanawiają sobie zamówić pizze, wychodzą braki w obeznaniu miary. Humaniści to do siebie mają. Nie potrafią liczyć. Obowiązkowa matura z wspaniałego przedmiotu jakim jest matematyka, może wróci moje nadzieje w dzisiejszą jakże ambitną młodzież, która w podskokach wraca od 1 września do domów, aby studiować logarytmy i wzory skróconego mnożenia na poziomie podstawowym. Za dużo ironii? Poprawiam się.
Wracając do Płocka i do Płock Cover Festival: dlaczego zawsze takie imprezy, gdzie główna gwiazda są zagraniczni wojaże mają takie wieśniackie zagraniczne nazwy? Polskie za mało światowo brzmią? Chyba nie uczyłam się polskiego w szkole, skoro uważam nasz język za jeden z najpiękniejszych dóbr kulturowych jakie nam pozostały po pełnej zawirowań historii. Nie jestem jakąś zasraną patriotką, ale wydaje mi się, że czasami trzeba siebie docenić chociaż w tak małych detalach. Prawda, jest niewiele rzeczy, którymi się możemy pochwalić. Właściwie można sporządzić długą listę, ale jako matfizowiec zauważam: ilość sukcesów (pozdrowienia dla polskich siatkarzy z demotywatorów, którzy pozdrawiają piłkarzy) w stosunku do ilości czegoś co próbowaliśmy od wieków z siebie wykrzesać to naprawdę mały ułamek. No ale cóż. Mamy język. I posługujemy się nim. Więc podczas poznawania nowo przedstawionych znajomych próbujemy nawiązać nić komunikacji. Jak przystało na trzeźwych (to skandal!) metalowych koncertowiczów dużo się śmialiśmy i nawet, można rzec, trafiliśmy do tego oryginalnego grona metalowców, którzy postanowili wykorzystać swoją kreatywność. Mianowicie niepozornie wyglądający Hunterianie, Guardianie lub Kwasożłopijcy (Nie mylić z krwiopijcami!) wykopali sobie kopiec na plaży aby móc lepiej widzieć scenę. Oczywiście do samego rozpoczęcia koncertu owa grupa pilnie strzegła swojego dzieła, jakoby żaden pijany lub chamski metal, który chciał sie przedostać do pierwszego rzędu nie zniszczył arcydzieła sztuki nowoczesnej. I tak się stało, że stojąc sobie przez 3 sekundy, kiedy Hunter zaczął sobie popylać na gitarkach, mogłam podziwiać scenę i Draka, kóry postanowił na czas koncertu przyodziać piękną, czarną opaskę, by zakryć sędziwą już łysinkę. Moje wrażenia były mieszane bo zamiast słuchać sobie kulturalnie muzyki na żywo stałam po środku piekła, by zostać mężnie broniona przez niższą, ale bardziej przebojową koleżankę. Z jednego piekła w drugie, pomieszane z pewną dozą, żeby nie ująć tego zbyt wzniośle, przyjemnego doznawania różnych urazów, w tym otrzymania cudownego ciosu z łokcia prosto w klatkę piersiową. Siniak na dekolcie kobiety, mnie jako kobiety, nie stanowi takiego wielkiego problemu, nie mniej wtedy miało to znaczenie bo zaprało mi dech a potem w całym pogowym ścisku i uścisku przemiłego kolegi, który ofiarował się jednak.... (pozwolę sobie przypomnieć anegdotkę w toalecie w restauracji kiedy Guardianie postanowili pokazać mi, gdzie mają fanów Huntera jak i cały zespół i ochoczego kolegi, który wymigał się dyplomatycznie od pomocy ^^ oczywiście dodam jeszcze, dla tych, którzy jednak będą to ścierwo czytać, że wszystko to były żarty. Bo przecież metale to tacy spokojni ludzie, do rany przyłóż. Nawet pocieszą ciebie po zbitym komandosie! Nie ma co. Kochamy metali.) ...na czym to ja? ...tak. Na temat kolegi, który ofiarnie bronił mnie przed atakami z różnych stron, nastawiając moje łokcie w pozycji "wciskaj się gdzie możesz". I tak bym do teraz miała słabość do długowłosych metali i dostawała orgazm na widok każdego blondyna, gdyby nie kolega, który stojąc przede mną pozwolił mi posmakować poniektórych swoich kosmyków. Nie wiem czy mam mieć te wspomnienia w kuferku na dobre, czy złe wspomnienia, ale było warto. Cała, jedna, wielka metalowa rodzina. Człowiek tu jest 3 lata już sam, bez bliskości aż tu nagle wystarczyło iść przed pogo. Czego człowiek się nie dowie w wielkim świecie!
W każdym razie, Kwasożłopy zagrali, chociaż pamiętam z nich tylko covery i Jokera, cała reszta jakoś mi umknęła. Byłam skupiona na czymś zupełnie innym. Ten jednoosobowy ścisk. Guardianie również się popisali, bo tak jęczeli do tych mikrofonów, że w pewnym momencie miałam ich dość, w innym zatraciłam się zupełnie w chłodzie nocy. Bo jakby nie było, głupia, postanowiłam udowodnić coś sobie. Tego dawno też nie robiłam. Poza tym kolejna okazja do zahartowania się nie nadarza się tak często jak można by tego chcieć. Powrót minął mi bardzo przyjemnie, bo miękki przyjaciel podróży służył mi wytrwale ramieniem. Przynajmniej była błoga cisza, nie pierdolenie w stylu "wesoły autobusik z Gdańska jedzie i robimy rabanu ile wlezie i pierdolimy o czym wlezie".
Ciekawe doświadczenie, bo jako lokomotnik (moja nazwa na kogoś z chorobą lokomocyjną ), ciężko mi zasypiać w pojeździe czterokołowym kiedy to się "nie wali w niego na postoju". Więc raz to odpływałam gdzieś raz to wracałam. Czasami słyszałam jakieś głosy, raz zastanawiałam się czy mój kompan czy również spi (wiem, moje IQ jest mi dotąd nie znane bo chcieli świnie 46 zł za 2 esemesy żebym się mogła dowiedzieć!). Tak więc to by było na tyle, jeżeli chodzi moje Płockowe przygody. Postanowiłam na Behę tez sobie pójść. A nóż znowu poznam wesołą gromadkę, wesołych ludzi których poznam przed i spotkam po ^^ Jednej rzeczy tylko nie zrobię. Moralność chyba już by mi na to nie pozwoliła. Chociaż, nie wiem czy nie jebnęłam tej suki w Płocku w łeb. Jako, że się nie odzywa do mnie od tego czasu myślę, że mogę sobie pozwolić ponieść się fali. Ale nie obsypie nikogo piachem.


Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal -- jak głuchy dzwon północy --
ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.

Ja komet król -- a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę --
ja piorun burz -- a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ochydę.

Ja -- otchłań tęcz -- a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach --
jam błysk wulkanów -- a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.

Na harfach morze gra -- kłębi się rajów pożoga --
i słońce -- mój wróg słońce! wzchodzi wielbiąc Boga

/Miciński

  • Mood: Sentimental
  • Listening to: Behemoth - Lucifer
  • Reading: Angora sprzed dwóch tygodni
  • Watching: uber Bruno
  • Eating: mussli
  • Drinking: dopijam resztki coli light

deviantID

Devious Info

  • Current Residence: poland/ bytow
  • Interests: english, music, film, books,
  • Favourite movie: The Phantom of the Opera, Green Mile, Requiem for a Dream, Pirates of the Carribean,Amelia
  • Favourite band or musician: Apocalyptica, Hunter, Metallica, Frontside, Soundtracks,
  • Favourite genre of music: I don't know...
  • Favourite poet or writer: Dostojewski, Tołstoj, Austen, Ziemianski
  • Favourite style of art: surrealism
  • Operating System: win XP
  • MP3 player of choice: my phone
  • Favourite cartoon character: Bugs Bunny

deviantART Community Board

[x]

Webcam

Comments


:iconafterthebreaking:
Thanks for the :+fav: on Edward Norton! =D

--
“I shaded it with my tortilla!”- Mikey V.
:iconlu-nny:
dziękuję ślicznie za łocza ;) odwdzięczam się tym samym:)

--
"...nadzieja to dobra rzecz, może najlepsza ze wszystkich, a to, co dobre, nigdy nie umiera."
SKAZANI NA SHAWSHANK
:iconrighteoussuicide:
a proszę. ładne prace masz, chętnie pooglądam.

--
Czy zachowało tamten blask, Prowansji niebo pełne łask, a może dawno puste jest?
:iconlu-nny:
z Twojej szkoły :) znam Cię z widzenia ... no i jakoś tak wyszło, że Cię znalazłam na deviancie ;)

--
"...nadzieja to dobra rzecz, może najlepsza ze wszystkich, a to, co dobre, nigdy nie umiera."
SKAZANI NA SHAWSHANK
:iconrighteoussuicide:
Tyyy :P a ja Ciebie nie kojarzę :P jak mnie jutro wylukasz to zaczep, a co :P

--
Czy zachowało tamten blask, Prowansji niebo pełne łask, a może dawno puste jest?
:iconlu-nny:
nie kojarzysz?! hmmm... patrzałam dzisiaj na Twój priofil na naszej-klasie (a Ty potem na mój), no i tam znalazłam linka do Twojego profilu na deviancie ;) ...wiem, że znasz się z Dorotą z 3d, ja też ją baaaardzo dobrze znam :)

--
"...nadzieja to dobra rzecz, może najlepsza ze wszystkich, a to, co dobre, nigdy nie umiera."
SKAZANI NA SHAWSHANK
:iconrighteoussuicide:
tak, już wiem. tak myślałam, że to Ty, ale nie byłam pewna :) w każdym razie życzę owocnego porannego wstawania. Ja jako przykładny uczeń idę spać i mówię: dobranoc!

--
Czy zachowało tamten blask, Prowansji niebo pełne łask, a może dawno puste jest?
:iconlu-nny:
heh, do szkoły znowu... Dobranoc :)

--
"...nadzieja to dobra rzecz, może najlepsza ze wszystkich, a to, co dobre, nigdy nie umiera."
SKAZANI NA SHAWSHANK
:iconshadow-chaos00:
Thank you very much for the :+fav:!! (Sorry for the late reply as well...)

Site Map